Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kot. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 marca 2012

wiosna, stare piosenki i czas

Podobno dzisiaj pierwszy dzień wiosny. Pamiętam, że rok temu też o tym pisałam i jestem w szoku, że czas zapieprza jak szalony, bo moim zdaniem nie minęło więcej, niż 3 - 4 miesiące.


Obraz 015

(Wbrew pozorom kot posiada tylne łapy. Posiada tez kręgosłup z gumy, stąd efekt kota-kaleki na zdjęciu)

Od rana gra mi Alanis Morisette. 


"Stare piosenki"...Połowa lat 90tych chyba? Jakoś pod koniec podstawówki. Nieźle.
Po spotkaniu z okazji 30tych urodzin koleżanki stwierdziłyśmy z dziewczynami, że od kiedy się znamy, czyli od 11 niemal lat, w ogóle się nie zmieniłyśmy. Tylko warstwa makijażu trochę grubsza niż kiedyś.

piątek, 17 czerwca 2011

w ogródku zamieszkał Kiciuś

Może ktoś też czytał najlepszą książkę mojego dzieciństwa o Triinu i Taavim, którzy mieszkali w Estonii? "Opowiadania o wesołych bliźniętach", autorstwa Ellen Niit. 
Triinu i Taavi mieli kuchnię z kredensem.
A w kredensie zamieszkał Łasuch.
Zdanie o łasuchu to mój cytat nr 1 ze wszystkich książek z dzieciństwa. :)

A u nas w ogrodzie zamieszkał Kiciuś.

z aparatu 001 kopia

czwartek, 17 lutego 2011

Międzynarodowy Dzień Kota

Miau.



















































Przytył do tego stopnia, że jak zwieje z domu i trzeba go szukać w ogrodzie, żeby nie zmarzł w nocy, to tropi się go po TUNELACH w śniegu. A nie po rozkosznych małych śladach kocich łapek ;-)