Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książki. Pokaż wszystkie posty

piątek, 17 czerwca 2011

w ogródku zamieszkał Kiciuś

Może ktoś też czytał najlepszą książkę mojego dzieciństwa o Triinu i Taavim, którzy mieszkali w Estonii? "Opowiadania o wesołych bliźniętach", autorstwa Ellen Niit. 
Triinu i Taavi mieli kuchnię z kredensem.
A w kredensie zamieszkał Łasuch.
Zdanie o łasuchu to mój cytat nr 1 ze wszystkich książek z dzieciństwa. :)

A u nas w ogrodzie zamieszkał Kiciuś.

z aparatu 001 kopia

piątek, 11 lutego 2011

do poduszki

Czyli na czym śpią nasze przedspaniowe książki i gazety ;)
Moje śpią tu


(czy ktoś zna dobrego konserwatora mebli w Krk? chyba przydałaby się jakaś renowacja)

Teraz są to:



































Jak widać, nic ambitnego, i dobrze. Przy moim obecnym humorze toleruję jedynie książki łatwe i dobre do czytania. Przypomniało mi się, jak w 1 czy 2 klasie LO czekałam pod PKiNem na swojego ówczesnego chłopaka, który był bardzo rozintelektualizowany i ach i och, i starszy, i czytałam "Mur" Sartre'a. Jezusmaria. Nieważne, że nic nie rozumiałam. Przynajmniej wyglądałam super ;)

Więc tak: Mankell super, ale ja jestem wielką miłośniczką Mankella, a pod koniec tej książki się rozpłakałam, tak mi się szkoda zrobiło Wallandera. Ostatnio płakałam pod koniec "Erynii" Krajewskiego. A wcześniej chyba przy Psie, który jeździł koleją ;-)
Książka przeczytana, jeszcze nie odniosłam na regał.

Następnie kanadyjski chyba thriller. Męczę chyba piąty tydzień, bo ciągle mam coś ciekawszego do czytania, ale przynajmniej ćwiczę język.

Mini Shopaholic; jak cała reszta tej serii to takie głupstewko, i momentami męcząco irytujące, ale w sam raz do pociągu i można poćwiczyć słownictwo :) Kilka stron mam jeszcze do końca, ale bez ciśnienia, żeby przeczytać juuuuuż teraz natychmiast.

Narnia. Niestety odkryłam Narnię dopiero teraz - niedawno. Pierwsze dwa tomy przeczytałam jakiś rok temu, teraz kupiłam całą serię w jednym. Okładka bardzo brzydka (z fotosem z filmu, wolałabym rysowaną, ale nie było takiej w księgarni, w której mam zniżkę :-). 
Na szczęście w środku są piękne, klasycznonarnijskie rysunki



A, byłam na "Podróży Wędrowca do Świtu" w wersji 3d jakieś 2 tygodnie temu. Podobało mi się, wersja 3 d akurat najmniej ze wszystkiego ;-) Ale spodobało mi się od pierwszej sceny, bo w pierwszej scenie była migawka z Londynu, a ja mam słabość do wszystkiego, co  londyńskie i brytyjskie ;) (np. film "Królowa" kocham)
Z Narnią czekam na jakieś przeziębienie, czy coś w tym stylu, kiedy będę leżała pod kołdrą od rana do wieczora :)

I Agatha Christie, która chyba nigdy nie zawodzi :) 
A po mężowskiej stronie łóżka - jego nocna szaf(k)a grająca




I to, co na niej

 I jeszcze coś specjalnego. Nasz najpiękniejszy ślubny portret! Ale byliśmy szczupli ;)


poniedziałek, 31 stycznia 2011

mól

Książkowy oczywiście.
Ulubione miejsce w warszawskim domu moich rodziców - ściana w moim "panieńskim" pokoju.
Zastanawiam się, gdzie by je upchać w krakowskim mieszkaniu, i wiem, że się nijak nie zmieszczą. Zwłaszcza, że na krakowskim regale - na caaaałą ścianę wzdłuż i wszerz - i na półkach pod biurkiem i na szafce przy łóżku brakuje już miejsca. Może by tak piwnicę odgruzować? 




































I moje dwa odkrycia okołoksiążkowe z weekendu w Warszawie.
1. Księgarnia artystyczna bookoff! na Łuckiej 14. Architektura, design, fotografia. Przemiły pan tam pracuje, wnętrze fajne, okolica rewelacyjna. Nie byłam na Mirowie ho ho ho, kiedyś mieszkał tuż obok mój znajomy, i robiliśmy sobie wycieczki po okolicy, ale teraz jest jeszcze lepiej, bo dobudowano te wszystkie nowe biurowce i apartamentowce, które z perspektywy mega-zapyziałego podwórka z rozwalającą się kamienicą i "zakładem prostowania felg" (reklama wysprejowana na murze rozwalającego się garażu) wyglądają nieco surrealistycznie. Było za zimno na wyciąganie aparatu z torebki, nadrobię na wiosnę, obiecałam sobie.

2. Hurtownia książek anglojęzycznych na Grzybowskiej 37a. Obleśny halo-magazyn, wejście po rampie, winda towarowa, a w środku jest tyle książek, że przysiadłam z wrażenia... I to jest chyba jedyne miejsce w Wawie, które stacjonarnie sprzedaje przewodniki wallpaper-phaidon.