Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 8 marca 2012

niebiańska plaża

Na wysepce byliśmy 5 dni, z czego na niebiańskiej plaży leżeliśmy całe 10 minut.
Przez dwa lata wysepka stała się taka... turystyczna. Są już dwie asfaltowe drogi i coraz więcej bungalowów.
Nasza chatka puchatka na szczęście taka, jak 2 lata temu. Bambusowa, z materacem, moskitierą i zimną wodą w łazience.


Obraz 920 DSCF7846 Obraz 1046 Obraz 1063

I ulubiony kot przed buddyjską świątynią. Zen. 


Obraz 987

sobota, 3 marca 2012

love it or hate it

2 dni w "najbardziej sterylnym i europejskim" mieście w Indiach, jak dla nas wystarczająco. Może i wstyd przyznać, ale z ulgą odlatywaliśmy dalej.


Obraz 495 Obraz 032 Obraz 201

środa, 29 lutego 2012

37 godzin podróży i już w domu

Wróciliśmy z naszych najlepszych wakacji ever.
Ale tu zimno! Przez ostatnie prawie 3 tygodnie mieliśmy jakieś 35'C i full słońce :)

czwartek, 9 lutego 2012

plany na wtorek

Niesamowite, nie jestem podlotkiem ;) mam znajomych głównie w moim wieku, a już od kilku osób słyszałam  pytanie "A jakie macie plany na walentynki?". To drugie moje ulubione pytanie po "A jakie macie plany na sylwestra?" buahahaha.
Plany są takie, że spędzimy noc walentynkową czekając na samolot, obłożeni plecakami i sprzętem foto.
Aj lajk!

DSC_5530

poniedziałek, 15 sierpnia 2011

dolce far niente?

Kilka razy się udało.



podsz1

podsz2

podsz3




siedem dni ma tydzień

Bilans zeszłego tygodnia:
Trzy nowe siniaki na nogach.
Jeden palec u nogi stłuczony w czasie gry we freesbee i trzy razy grubszy, niż normalnie.
3 dodatkowe kilogramy.
4 polaroidowe zdjęcia (z czego jedno udane)
To u mnie.

Jeden upadek z drzewa.
To u najmłodszego urlopowicza :)

Jedna łydka poszkodowana po upadku na schodach. 
To siostra mojego męża.

Jeden gwóźdź wbity centralnie w piętę (znów!).
To u mojego męża.

Jedno przypadkowe przetrącenie żuchwy w czasie meczu podwórkowej ligi piłki nożnej.
To u męża siostry męża :)

Jedna zbudowana sauna. W ogrodzie. 100% Finlandii na Orawie :)

I jeszcze coś bezcennego czyli widok z łąki_prawie_w_sąsiedztwie.


_DSC1152

wtorek, 28 czerwca 2011

już nie ma dzikich plaż

No chyba, że o 8 rano, kiedy 3/4 Juraty jeszcze śpi i ani myśli o bieganiu po plaży. O tej godzinie bywa niemal dziko, bo jest puuuustooo. Cudownie. O 22 też jest pusto.

Nie ma również niezadeptanych ścieżek, nie ma braku chińskiego badziewia i braku tłumów też nie ma.

Ale nie ma też nigdzie takiego piasku jak nad Bałtykiem, takiego wiatru, który w sekundę z grzywki robi gniazdo i zatyka dech, jak się jedzie czterdziesty kilometr na rowerze i takiego zapachu sosen :) 4 dni nad morzem, akumulatory naładowane na kilka miesięcy. Myślę, że ludzie mieszkający nad morzem muszą być bardzo szczęśliwi.


Aaaale jedno wiemy na pewno, nigdy więcej podróży nad morze i znad morza w okolicach długiego weekendu. Po podróży powrotnej znienawidziłam pociągi na dobre ;) Myślę, że pozostaniemy przy starej dobrej tradycji pracowania w długie weekendy i wyjeżdżania na urlop wtedy, kiedy akurat 90% Polski o tym nie myśli.

Piasek z butów wytrzepałam dopiero przed chwilą.

Obraz 011 kopia

Obraz 025 kopia

Obraz 035 kopia

Obraz 028 kopia

Obraz 044 kopia

Obraz 058 kopia

Obraz 212 kopia

Obraz 191 kopia

Obraz 187 kopia

ten czerwony latawiec bardziej z lewej to mój mąż :)
Obraz 224 kopia

Obraz 140 kopia

Obraz 141 kopia

Obraz 117 kopia

Obraz 029 kopia

Obraz 340 kopia

Obraz 172 kopiabw

piątek, 11 marca 2011

w klimacie FWP

Pamiętacie wczasy z FWP?
Najfajniejsze wakacje ;)
Zawsze jeździłam z babcią, która zawsze mnie tam przemycała, tzn. kierownictwo ;) domu wczasowego dowiadywało się, że w pokoju będzie dodatkowa lokatorka już po naszym przyjeździe na miejsce. Babcia zawsze wiozła zagraniczne bombonierki, aby zyskać przychylność kierownictwa ;) Zawsze działało.
Wakacje w domach wczasowych, czyste retro!
I radio na pobudkę - komunikaty o stopniach zasilania gazem :) 
Nad morzem, w Unieściu, pasiaste parawany i kanapki z kiełbasą zabierane na plażę ;) Babcine partyjki w brydża, spacery, jazda na bagażniku rowerów babcinych znajomych... Pamiętam cudny, wielki dom wczasowy w Międzyzdrojach i hotel Amber Baltic, jawiący się nam wówczas jako szczyt luksusu, gdzie babcia raz zabrała mnie na deser :) Ostatniego dnia, żeby wydać ostatnie pieniądze :)
Góry - Szklarska Poręba, Ustroń, Bukowina. Pamiętam takie ferie z moim najulubieńszym kuzynem - babcia na siłę wcisnęła mu na nogi buty narciarskie, niestety lewy but na prawą nogę, prawy na lewą. Dzielny chłopak rozpłakał się z bólu dopiero pod koniec dnia ;)

Ubiegłotygodniowy pobyt w Szklarskiej Porębie przypomniał mi o tych FWPowskich wakacjach. Tam połowa pensjonatów to byłe ośrodki FWP i są takie cudownie retro :) 




































Odwiedzającym Szklarską polecam Bar kawowy Małgosia, tuż za pocztą, przy skrzyżowaniu dróg na Jakuszyce i Świeradów. Żywcem przeniesiony z lat 80tych. W środku pachnie...kawiarnio-lodziarnią w warszawskim Smyku, gdzie raz w tygodniu ponad 20 lat temu chodziłam z mamą na koktajl truskawkowy. W "Małgosi" wszystkie desery też są szalenie retro :)
Polecam też kawiarnio - cukiernię na przeciwko Młynu Św. Łukasza. Ponoć najlepsza w regionie, tak mówią miejscowi. Na pewno najlepsza napoleonka, jaką jadłam.


Mieszkaliśmy w pensjonacie, w którym kiedyś był FWPowski dom wczasowy, a jakże.


Nowi gospodarze genialni zagospodarowali stary strych i powstało bardzo przyjemne studio dla kilku osób, zapewniające odpowiednio dużo prywatności ;) i taki widok z okna
























To 7 rano

 i widok z okna drugiego pokoju























I jeszcze kilka widoczków z ulubionej górskiej miejscowości























W temacie rowerów - wybraliśmy się na biegówkach do Czech :) za mostem granicznym, pierwszym znakiem na trasie dla biegówek było: Cyklisto! Sesedni z kola!
Nic to, że cyklistów tam jak na lekarstwo ;-)
Zdjęcie z komórki.
Zaś w temacie Czech...

 
Piwo chłodzi się w lodówce od kilku dobrych dni, a my oboje chorzy... Oczywiście, że się zaraziłam ;)