Od rana było szaro, pochmurno i brzydko. I lało. Zamiast umówionych wiosennych zdjęć z moją śliczną kumpelą, był spacer po najbliższej okolicy w zacinającym deszczu i w jesiennej kurtce z futrzanym kapturem.
A w związku z tym, że chyba w całej Polsce pada śnieg (do nas ma dotrzeć w nocy chyba), a jedyny ciepły moment długiego weekendu trwał jakieś 30 minut, przestaliśmy żałować, że całą "majówkę" spędziliśmy w domu, każde przy swoim laptopie, z każdym kwadransem tracąc kolejne dioptrie w oczach ;)
Tymczasem trochę zdjęć z dzisiejszego przedpołudnia. Zanim przyszedł przymrozek.



















PS Update. Nie spadł żaden śnieg! Jest zimno, ale słonecznie, ptaki w ogrodzie śpiewają jak szalone, nie jest źle :)



