Czyli na czym śpią nasze przedspaniowe książki i gazety ;)
Moje śpią tu
(czy ktoś zna dobrego konserwatora mebli w Krk? chyba przydałaby się jakaś renowacja)
Teraz są to:
Jak widać, nic ambitnego, i dobrze. Przy moim obecnym humorze toleruję jedynie książki łatwe i dobre do czytania. Przypomniało mi się, jak w 1 czy 2 klasie LO czekałam pod PKiNem na swojego ówczesnego chłopaka, który był bardzo rozintelektualizowany i ach i och, i starszy, i czytałam "Mur" Sartre'a. Jezusmaria. Nieważne, że nic nie rozumiałam. Przynajmniej wyglądałam super ;)
Więc tak: Mankell super, ale ja jestem wielką miłośniczką Mankella, a pod koniec tej książki się rozpłakałam, tak mi się szkoda zrobiło Wallandera. Ostatnio płakałam pod koniec "Erynii" Krajewskiego. A wcześniej chyba przy Psie, który jeździł koleją ;-)
Książka przeczytana, jeszcze nie odniosłam na regał.
Następnie kanadyjski chyba thriller. Męczę chyba piąty tydzień, bo ciągle mam coś ciekawszego do czytania, ale przynajmniej ćwiczę język.
Mini Shopaholic; jak cała reszta tej serii to takie głupstewko, i momentami męcząco irytujące, ale w sam raz do pociągu i można poćwiczyć słownictwo :) Kilka stron mam jeszcze do końca, ale bez ciśnienia, żeby przeczytać juuuuuż teraz natychmiast.
Narnia. Niestety odkryłam Narnię dopiero teraz - niedawno. Pierwsze dwa tomy przeczytałam jakiś rok temu, teraz kupiłam całą serię w jednym. Okładka bardzo brzydka (z fotosem z filmu, wolałabym rysowaną, ale nie było takiej w księgarni, w której mam zniżkę :-).
Na szczęście w środku są piękne, klasycznonarnijskie rysunki
A, byłam na "Podróży Wędrowca do Świtu" w wersji 3d jakieś 2 tygodnie temu. Podobało mi się, wersja 3 d akurat najmniej ze wszystkiego ;-) Ale spodobało mi się od pierwszej sceny, bo w pierwszej scenie była migawka z Londynu, a ja mam słabość do wszystkiego, co londyńskie i brytyjskie ;) (np. film "Królowa" kocham)
Z Narnią czekam na jakieś przeziębienie, czy coś w tym stylu, kiedy będę leżała pod kołdrą od rana do wieczora :)
I Agatha Christie, która chyba nigdy nie zawodzi :)
A po mężowskiej stronie łóżka - jego nocna szaf(k)a grająca
I to, co na niej
I jeszcze coś specjalnego. Nasz najpiękniejszy ślubny portret! Ale byliśmy szczupli ;)