Zapisałam się na kurs fotograficzny. Ku mojemu zdziwieniu nie jestem najmniej rozgarnięta i wcale nie mam najgorszego sprzętu ;) a wczoraj nawet dostałam pochwałę za zdjęcia, o. Na zajęciach Pan Fotograf Prowadzący (nieco znudzony... ale to podobno norma, tak mówi moja Ulubiona Pani Fotograf... swoją droga, nie poprowadziłabyś warsztatów dla mnie?) opowiadał o bracketingu. I okazało się, że tuż po kupieniu aparatu użyłam tej opcji w aparacie zupełnie nieświadomie (tzn. byłam pewna, że coś spieprzyłam, a po prostu ustawiłam sobie "BKT" w menu) i powychodziły mi takie trojaczki :) Wstawiam dziś na przekór temu, co dzieje się za oknem (bez kaloszy nie ma szans).
ten nie do końca udany, bo widać, że środkowe zdjęcie ciut inne :/
I jeszcze jedno zdjęcie, aktualnie moje najulubieńsze. Byłam pewna, że to z sierpnia, bo eustomy to moje kwiatki z dnia ślubu i dostałam je od rodziców z okazji rocznicy, ale sprawdziłam, że to zdjęcie wrześniowe, zatem sama je sobie kupiłam ;)
W temacie wiosny (te zdjęcia o wiośnie mają przypominać, hehehe) jeszcze: na tym blogu u Dottblog można wygrać ładny, niecodzienny kalendarz za skojarzenia wiosenne :) Ja napisałam o zapachu futra mojego mini-kotka ;) 8 kilowego. Jak się wygrzewa na wiosennym słońcu, to tak fajnie pachnie. I zupełnie inaczej, niż latem czy jesienią. (Wiosna za dwa dni, taaaa)