Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czechy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 czerwca 2012

pierwsze i jedyne

Z ubiegłej środy. Reszta wciąż w aparacie i czeka na zmiłowanie.
Nie ogarniam.



1

środa, 18 maja 2011

láska

Miłość, znaczy ;-)
W Pradze byłam nie wiem, który raz. Wcześniej bywałam na jeden dzień, na dwa tygodnie, na weekend, na trzy tygodnie, latem i zimą, raz byłam wiosną, pamiętam jeden wyjazd, kiedy było chyba minus piętnaście. Nigdy nie było jakiegoś zawodu, czy rozczarowania. Zawsze było super. Ale nigdy jeszcze nie było takiego efektu WOOOOW, jak teraz, nigdy nie weszłam na Most Karola ze łzami w oczach ze szczęścia, nigdy nie wbiegłam (taaak!) po uliczkach Malej Strany na samą górę pod Hrad bez zadyszki, trzymając w jednej dłoni aparat a w drugiej kubek z kawą. Miałam to szczęście, że pojechałam tam "służbowo", a mimo to do 16 miałam czas na włóczenie się po mieście i siedzenie z otwartą buzią z zachwytu :) Po kilku miesiącach nastroju prosto z czarnej d*py, te dwa dni w Pradze dały mi takiego kopa endorfin, że ach. Niesamowite.
I już wiem, że gdyby nie splot kilku okoliczności, niefajnych i przynoszących wspomniany nastrój z czarnej d*py, to bym pewnie nie dostała takiej dawki radości z powodu wyjazdu do Pragi. Chyba wszystko dzieje się po coś. Albo tak sobie tylko wmawiam ;)



_DSC0108

_DSC0109

niedziela, 15 maja 2011

ach, jooooo

Na szybko, bo zawalona jestem robotą (wreszcie).
2,5 dnia w Pradze.
50 koron za Krecika.
1 zdjęcie na dziś. Dla Nany :)


_DSC0202

piątek, 25 lutego 2011

a miało być tyle zdjęć

Byłam we wtorek w Ostravie.
Zachęcona zdjęciami z blogów Mimi i My-Zorki zabrałam aparat, obiektywy, planowałam, ileż to zdjęć nie napstrykam...
Wyjeżdżałam z domu z bólem głowy. Na miejscu, na szczęście w przerwie między spotkaniami, ból zmienił się w taką migrenę, że zaległam na kanapie w kawiarni wypatrzonej na ww blogach i przez półtorej godziny po prostu umierałam. Zastanawiałam się tylko, jak w takim stanie wsiądę do samochodu i wrócę do domu. Jakoś się udało ;) ale zdjęcie z Ostravy mam aż jedno.


































Po drugim spotkaniu miałam wejść do księgarni i obkupić się w książki, gazety oraz scrabble ;)
Taaa... Po 19 samiuśkie centrum Ostravy było zamknięte na cztery spusty! Jedyna księgarnia na rynku właśnie się zamykała i rzutem na taśmę kupiłam jedną książkę...

A gazety kupiłam na stacji benzynowej...



























































(Wczoraj na myśl o hvězdných bublinkach robiło mi się słabo)

O, i Anja Rubik, a nie Rubiková ;)
 
 A w National Geographic fajny artykuł o podziemnym Paryżu.


 I czeska klasyka!

 Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będę tam bywać częściej. I wtedy na pewno porobię mnóstwo zdjęć (a obiektów do fotografowania sporo widziałam! tylko nie miałam siły otworzyć torby z aparatem) :)