Byłam we wtorek w Ostravie.
Zachęcona zdjęciami z blogów Mimi i My-Zorki zabrałam aparat, obiektywy, planowałam, ileż to zdjęć nie napstrykam...
Wyjeżdżałam z domu z bólem głowy. Na miejscu, na szczęście w przerwie między spotkaniami, ból zmienił się w taką migrenę, że zaległam na kanapie w kawiarni wypatrzonej na ww blogach i przez półtorej godziny po prostu umierałam. Zastanawiałam się tylko, jak w takim stanie wsiądę do samochodu i wrócę do domu. Jakoś się udało ;) ale zdjęcie z Ostravy mam aż jedno.
Po drugim spotkaniu miałam wejść do księgarni i obkupić się w książki, gazety oraz scrabble ;)
Taaa... Po 19 samiuśkie centrum Ostravy było zamknięte na cztery spusty! Jedyna księgarnia na rynku właśnie się zamykała i rzutem na taśmę kupiłam jedną książkę...
A gazety kupiłam na stacji benzynowej...
(Wczoraj na myśl o hvězdných bublinkach robiło mi się słabo)
O, i Anja Rubik, a nie Rubiková ;)
A w National Geographic fajny artykuł o podziemnym Paryżu.
I czeska klasyka!
Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to będę tam bywać częściej. I wtedy na pewno porobię mnóstwo zdjęć (a obiektów do fotografowania sporo widziałam! tylko nie miałam siły otworzyć torby z aparatem) :)