Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolory. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 maja 2011

pastelowo i dobrze

Pastelowo, bo tak. Bo muffinki jakieś takie różowe :) Nie wiem, czy wyszły, bo chwilowo przeżarłam się truskawkami i chyba nie wstanę do wieczora.
Dobrze, bo będę żyć ;) moja własna diagnoza okazała się trochę na wyrost. Ale po ostatnich wiadomościach postanowiłam biegać do lekarza naprawdę z byle g..., żeby nic nie przeoczyć.
Kamień z serca, wielkie uff i wielkie żarcie :)



_DSC0107 kopia

_DSC0109 kopia

_DSC0116 kopia

_DSC0126 kopia

Update po 10 minutach. Zdrowe muffinki truskawkowe z mąki pp i z fruktozą, jak to mawia mój znajomy, i to jest olbrzymi komplement, kick ass. Taaaaakie dobre! Jednak się dotoczyłam i spróbowałam.

poniedziałek, 14 marca 2011

cykl życiowy tulipana

Ósmomarcowy bukiet tulipanów.
Jeszcze się trzyma!




t

czwartek, 10 lutego 2011

kolorowych snów

Podobno jak się jutro obudzimy to znów będzie zima...



wtorek, 8 lutego 2011

lila i róż

Faza na fuksję trwała u mnie jakieś 2 lata. Namawiałam męża na fuksjową ścianę w mieszkaniu. Dobrze się stało, że przekonał mnie, że mi się kiedyś znudzi, bo wprawdzie nie znudziła mi się, ale nie wyobrażam już sobie ścian w mieszkaniu w innych kolorach niż biały i szary ;)

Po wczorajszym dole popołudniowo-wieczornym (ten przeklęty Zakrzówek) szukam odcieni zbliżonych do drugiego-po-szarym-ulubionego koloru, gdzie się da.














niedziela, 6 lutego 2011

весна идет!

Z piątku na sobotę zaczął wiać halny.
A Maggie zainspirowała mnie pomarańczem.













































Dzisiaj chodziłam w cienkiej rozpiętej kurtce i bez czapki :)  A gdyby właściciele knajpy, w której bylismy na obiedzie, wystawili stoliki do ogródka, pewnie byśmy tam zjedli. Było + 11!
Nieważne, że zapowiadają powrót mrozu od połowy tygodnia - na dworze pachnie wiosną!
Zatem pora na pierwszy wiosenny zakup




I zaczynam odliczanie do...

wtorek, 1 lutego 2011

prawdziwa wyprawa...

...mógłby ktoś pomysleć, patrząc na moje dzisiejsze przygotowania do spaceru.
Najpierw sprawdzamy (jak to mawia mój mąż, "my - ula") pogodę. Mądre urządzenie zwane radiobudzikowyświetlaczostacjąpogodową twierdzi, że jest minus cztery, ale słońce świeci bardzo:


Zatem na wyprawę zakładamy ciepły sweter
norweski wzór w sam raz na zimę, prawda?
Do grubego swetra obowiązkowo rękawiczki, buty i torba na dodatek. Poszalałam z kolorami... ;)





































                                                                                                                                      Oprócz tego nie możemy się zdecydować, który obiektyw/aparat zabrać;
w efekcie zabieramy 50tkę oraz


No i komu w drogę, temu czas.
Tuż za rogiem - sąsiedzi z kamienicy obok zainstalowali swojemu kotu drabinkę. 
Zawsze mnie to rozczula.



































                                                                                                                                  Kot dziś nie miał wychodnego (któremu kotu by się chciało dziś wychodzić? 
Niech Was nie zmyli to słońce i światło, jest naprawdę zzzzimno) i zajął pozycję obserwatora (swoją drogą jak ja lubię się gapić w cudze okna. Wiem, wiem, nieładnie, ups). 
To zdjęcie specjalnie dla O. i jej cudnego Q. :) 



































                                                                                                                                        A za drugim rogiem (to jest naprawdę za rogiem - zatem kiedy wszyscy goście ślubni dowiedzieli się, gdzie mieszkamy, przestali się dziwić, że na własny ślub & imprezę poszliśmy dosłownie z buta)...








































































I idziemy za trzeci róg ;)










































I tam i z powrotem 





































                                                                                                                              Spacer trwał jakieś 3 razy krócej, niż pisanie tego posta. 
Uff.

na szaro

Jest taka książka Why do architects wear black? ( http://www.petlaczasu.pl/why-do-architects-wear/b00155666 )
Może powinnam napisać książkę Why do architects' wives wear grey? :) Dziś odkryłam, że jedyną nie-szarą częścią garderoby, którą miałam na sobie, są okulary o czarnych oprawkach. Jednak nic dziwnego, skoro mieszkamy w szarym mieszkaniu :)