Tak było rano, przed 10.





Po śniadaniu poszliśmy pobiegać nad Wisłą. Upał! 4 amerykańskie naleśniki (z mąki pp, Nana!) przed biegiem to nie jest najlepszy pomysł. Kolka złapała mnie po 600 m.
Dziwny ból głowy zapowiadał, że coś się z pogodą spieprzy. Nazywając rzecz po imieniu, zapowiadał wielkie pier**lnięcie, excusez le mot, i rzeczywiście, parę minut po 16 zaczęła się burza. Ale jaka! Ból głowy przeszedł.





Rano i teraz
